20 lecie Wandrusa

Rechtór

7.03.2011

„Wandrusy” mają dwadzieścia lat! 
... i my tam byliśmy i dobrego torta zjedliśmy.

Dnia 20.02.2011 delegacja Ondraszków w składzie: Rozstrzapek, Bystry i Rechtór odpowiadając na otrzymane zaproszenie pojechała do Żor, gdzie w restauracji „Jegiellonka” przygotowano rocznicowe uroczystości Klubu Turystyki Kolarskiej PTTK „Wandrus”. Na miejsce zbiórki klub w obecnym składzie, włącznie ze swymi dotychczasowymi prezesami: założycielem - Stefanem Mehlichem, długoletnim prowadzącym - Ryszardem Skoniecznym oraz Romanem Wojtasem, który pełni tą funkcję od ubiegłego roku. Były również obecne między innymi delegacje z okolicznych klubów kolarskich, a także przedstawiciele miejscowego MOSIRu, władze ZG PTTK reprezentowane przez Edwarda Kutyłę, a także Regionalna Rada Komisji Kolarskiej woj. Śląskiego, którą reprezentował jej dotychczasowy przewodniczący Stanisław Radomski.

Obszerne sprawozdanie z minionego dwudziestolecia, ilustrowane multimedialną prezentacją złożył Stefan Mehlich. Wynikało z niego, że Wandrus ma bogatą w wydarzenia historię, a z różnych tarapatów zawsze wychodził zwycięsko. Sukcesem tego zespołu jest też stały wzrost bazy członkowskiej oraz organizacja tradycyjnych imprez typu „topienie Marzanny”, w którym również braliśmy często udział. Okazało się również, że Marzanny są topione od samego zarania wandrusowych dziejów, a i różne zakątki Polski i Europy nie są im obce.

Delegacje, w tym i nasza przekazały dużo serdeczności Jubilatowi, a Ondraszki ufundowały specjalną kolarską statuetkę z okolicznościowym adresem. W zamian otrzymaliśmy pamiątkowy, kolarski kalendarz Wandrusów. Spotkanie było też okazją do wręczenia klubowiczom wielu wyróżnień, w tym okolicznościowego medalu, jak również nagród związanych prowadzonym konkursem na najaktywniejszego wandrusa.

Punktem kulminacyjnym był ogromny tort z artystycznie wykonanym godłem klubu na szczycie, który przy ogromnym aplauzie wjechał na salę. Aż żal było go kroić. Szampan lał się strumieniami, a wiwatom nie było końca.

Pamiętam udział kolarzy z Żor w niektórych ondraszkowych wyprawach. Zawsze podziwiałem zespół w różnokolorowych koszulkach z klubowym emblematem, już w miejscu naszego startu do ogólnego kilometrażu trasy mogli sobie spokojnie dopisać +50km. Choć odległość między Żorami i Cieszynem stanowi spore wyzwanie dla rowerzysty, mam nadzieję, że nasze kontakty dalej będą się pomyślnie rozwijały.