Rowerem do breńskiego "Utopca"

Rechtór

2.08.2020 r.

 

Rowerem do breńskiego "Utopca"

 

Tego sympatyczny zielonego ludzika znanego z bajek z dzieciństwa wybrał Paparazzi za cel swojej wycieczki. W piękny niedzielny poranek obwieścił to w ten zebranym na rynku kilkunastu ondraszkom oraz sympatykom rowerowych wypraw. Zapowiedział też niespodziankę, co wszystkim dodatkowo zaostrzyło jeszcze apetyty. Wszystkich serdecznie powitaliśmy, ale zwłaszcza tych ondraszków, którzy dopiero z wiadomych powodów zadebiutowali w tegorocznym sezonie kolarskim. Brawami przywitaliśmy też przedstawiciela jastrzębskich Wiercipiętów. Całej ceremonii uważnie przysłuchiwała się i skrzętnie notowała reporterka Beata Indi, która, co warto odnotować, też przybyła na rowerze. Myślę, że o naszej wyprawie przeczytamy niedługo w lokalnym periodyku.

Pogoda sprzyjała, humory również, więc trasa przez Dzięgielów, Goleszów, Kozakowice Dolne, Nierodzim do Górek Wlk. była wielką przyjemnością. Tutaj do peletoniku dołączył Andrzej "Maratończyk" (Ondraszek ze Skoczowa), i już w komplecie pojechaliśmy do Brennej wykorzystując świetną lokalną dróżkę, a omijając z daleka drogę główną beznadziejnie zatłoczoną samochodami. Fragmentami jechaliśmy też wałem nad Brenicą. Od razu było widać, że jakie są preferencje Polaków na słoneczną niedzielę: leżenie bykiem nad rzeką, w towarzystwie grilla i do tego koniecznie niedaleko własnego auta. Jakoś przebrnęliśmy w końcu przez tłumy "lufciorzy" oblegających Brenicę i dojechaliśmy do centrum. Tutaj nieopodal muszli koncertowej czekał na nas sympatyczny zielony stworek, "Utopcem" zwany. A koło niego ciekawy wynalazek: specjalna ławka do kojarzenia par i godzenia zwaśnionych. Na czym to polega? Pojedźcie i zobaczcie sami!.

Po wykonaniu pamiątkowych fotek pojechaliśmy jeszcze dalej w górę oblężonej rzeki, gdzie Paparazzi w sobie tylko znanym miejscu skręcił i doprowadził nas do opuszczonego kamieniołomu. Po dawnych pracach wydobywczych pozostało spore wyrobisko w górskim zboczu ukoronowanym wysokim urwiskiem skalnym. Wszędzie pusto, cicho i spokojnie, i sądząc po wybujałej roślinności nikt tu dawno nie zagląda. Kontrast tego uroczego miejsca z zatłoczonymi brzegami Brenicy był wprost niesamowity.

Wracając do cywilizacji pojechaliśmy z powrotem, tym razem w dół rzeki aż do prawie końca Brennej. Tutaj w zakotwiczyliśmy na dłużej w... ogródku domu Ewy - córki Paparazziego (też Ondraszka). Zapowiadaną niespodzianką było wspaniałe ciasto rabarbarowe i przecudnego smaku babeczki, które wraz z kawą i lemoniadą wjechało na stół. Palce lizać i niebo w gębie!. Kto przy tym nie był, ma czego żałować, oświadczyli wszyscy co przy tym byli :).

I tak sympatycznie nasz rajd się zakończył, więc powroty były już indywidualne, choć wszyscy wracaliśmy przez Lipowiec i Ustroń.

Przejechałem 75 km.

 

[GALERIA ZDJĘĆ - Rechtór]

 

[GALERIA ZDJĘĆ - Paparazzi]

 

Rechtór - Zbyś