Relacja ze 60 Zlotu, którego nie było - Czorno i Unisono

Czorno

6-11.06.2020 r.

 

RELACJA
Z TRAS JUBILEUSZOWEGO, 60. OGÓLNOPOLSKIEGO ZLOTU PRZODOWNIKÓW TURYSTYKI KOLARSKIEJ, KTÓRY, JAK I WYBORY PRZYDENCKIE 10 MAJA BR, NIE ODBYWA SIĘ W DNIACH 6.06 – 13.06.2020 R., A TO Z POWODU PANDEMII COVID-19.

 

WSTĘP

W sobotę, 6 czerwca, wyjechaliśmy o 5.42 z Cieszyna, by o 14.00 wjechać do Ośrodka Wczasowego "Krefta" w Chmielnie. Zastaliśmy tu komandora niezlotu, który wydał nam mapy zlotowe. Później przejechaliśmy przez groblę między chmieleńskimi jeziorami Białe i Kłodno i nieopodal na wzniesieniu znaleźliśmy naszą kwaterę u p. Pryczkowskiej, przy ul. Grzędzickiego 22. Rozpakowaliśmy się i trochę ogarnęli, po czym ruszyliśmy "na miasto", na obiad i rekonesans. Obiad, dobry, ale drogi, zjedliśmy w restauracji "Checz Kaszebska" nad jez. Białym. Zrobiliśmy drobne zakupy i wróciliśmy na kwaterę. Prysznic i odpoczynek zakończyłyby dzień, gdyby nie... przyjazd ok. 19.00 Leszka i Włodka Nowaków, którzy tu również wynajęli pokój, a że nie przyjechali Andrzej z Basią, z którymi mieliśmy dzielić kondygnację i kuchnię, gospodyni zakwaterowała Ich... w tym drugim pokoju.

W niedzielę, 7 czerwca postanowiliśmy pojechać na wycieczkę poniedziałkową średnią trasą (na każdy dzień były opracowane 3 wersje o różnej długości i stopniu trudności), co też uczyniliśmy, trochę ją w trakcie modyfikując. Jej przebieg był więc następujący: Chmielno – Reskowo – Cieszenie – Miechucino – Mirachowo (piękny drewniany dwór z 1840 roku, zamieszkały, od lat trzydziestych XX wieku, z przerwą II wojny światowej, własności rodziny Wardenów) – Kamienica Królewska – pięknymi lasami rezerwatu Kurze Grzędy – Kamienicki Młyn – czerwonym szlakiem pieszym przez lasy pętelka – Mirachowo – Strysza Buda (Kaszubski Park Mimiatur minęliśmy – tłumy ludzi...) – Staniszewskie Zdroje – Sianowo (mimo niedzieli zamknięte Sanktuarium MB Sianowskiej Królowej Kaszub) – obrzeżem Kaszubskiego Parku Krajobrazowego – Łapalice – Chmielno. Prosto z trasy wpadliśmy na "bazę" i tu, spotkawszy Paparazziego, uraczyliśmy się capuccino (ja) i piwem (oni) i umówili na wspólną jazdę jutro. Później, na kwaterze zjedliśmy obiadokolację, tanią, bo korzystając z zagotowanej w słoiku (w domu) piersi drobiowej, ugotowanej rano i dojdzionej pod poduszkami kaszy gryczanej oraz surówki z mixtu sałat, rzodkiewki i szczypiorku. A teraz kąpiel, wypoczynek i relacja, którą właśnie kończę.

Dnia 8.06, w poniedziałek, od nocy padało, nasz start przesunęliśmy więc na ok. 12.00. Trasa biegła fajnymi okolicami, jak tu zwykle: jeziorka, jeziora, łąki kwietne, pola, lasy, pagórki i dolinki, które odpłacają "jazdą za darmo" po wcześniejszym wspinaniu się na szczyty i szczyciki. Jechaliśmy przez Zawory, Somonino, Wyczechowo, Goręczyno, gdzie Paparazzi wypatrzył prywatne Muzeum Ziemi Kaszubskiej i Militariów – w nowowybudowanym, nieotynkowanym jeszcze domku jednorodzinnym (w komórce za nim) – z samą kustoszką i bogatymi zbiorami, które Piotr wyfocił bardzo, a ja trochę. Dalej przez Babi Dół, Przyjaźń, Żukowo (kościół i klasztor ponorbertański, Smołdzino – tu nasze drogi rozeszły się ze względu na długotrwałą sesję zdjęciową Piotra :)), Kobysewo i Kartuzy wróciliśmy do Chmielna. Ostatni odcinek drogi był ekstremalny – ostrym upałem czerwonej ścieżki pieszej leśnym wąwozikiem, mokrej i kamienistej. Piotr wracał trochę inaczej, ale też dość wyczynowo w ostatniej fazie. Ale wszyscy daliśmy radę. Kartuzy zostawiliśmy na oddzielną wizytę.

We wtorek, 9 czerwca również z Paparazzim, objechaliśmy środową trasę zlotową. A więc: Zawory, skręt w lewo, drogą obok naszej bazy zlotowej z 2008 r. i nieczynnej teraz smażalni ryb, gdzie wówczas objadaliśmy się, także z Józkiem Lincerem, świetnymi rybami, przez Brodnicę Dolną, Ostrzyce na punkt widokowy na Wieżycy. Powietrze czyste, nakręciłam więc filmik – panoramę okolicy i ruszyliśmy dalej, do Szymbarku. Tu puściutko, turystów brak. Piotr został na solidne zwiedzanie – jeszcze tu nie był, a my ruszyliśmy dalej. Pięknymi widokowo trasami, choć miejscowo błotnistymi drogami polnymi i pomiędzy kałużami to wspinaliśmy, to zjeżdżaliśmy "za darmo" przez Nowe Czaple, Czapielski Młyn, Brodnicę Górną, gdzie w "Złotej Rybce" zjedliśmy baaardzo smaczną zupę rybną i pierogi już całkiem zwykłe. Pogoda słoneczna, choć na długi rękaw, trasa średnia – 53 km. Po kolacji poszliśmy na krótki spacer, gdy zadzwoniła Krysia Pawliczek – o 19.00 możemy obejrzeć Ich kwaterę. Zebraliśmy się więc wartko i... spędziliśmy fajny wieczór przy gitarze (Józek Kożusznik nieoceniony) i śpiewach (duża część ekipy cieszyńskiej na tegorocznym niezlocie).

Czwarty dzień, 10 czerwca – środa – należy zwolnić tempo. Więc my dzisiaj lajtowo – nowobudowaną (w trakcie) ścieżką rowerową wzdłuż drogi nr 211 pojechaliśmy do Kartuz. Tu wiadomo – Katedra Kolegiata z XIV w. z ołtarzem NMP w XVII w., Muzeum Ziemi Kaszubskiej, ładnie zaaranżowany, z dużą ilością zieleni Ryneczek z malowniczymi kamieniczkami wokół, kościół pw. Św. Kazimierza, wyremontowany dworzec PKP. Za powrotem, początkowo tą samą trasą, skręciliśmy do nigdy niezbudowanego do końca, coraz bardziej rozlatującego się i zdewastowanego zamku w Łapalicach. Stamtąd skręciliśmy w lewo, w – nomen omen – ul. Polną i czerwonym szlakiem rowerowym, znowu wśród pól i pięknie obsadzonych kwiatami i krzewami domków przez Boninki dojechaliśmy do Chmielna. Bardzo fajny dzień, i choć niesłoneczny, to i niedeszczowy. Obiadokolację zjedliśmy na bazie, gdzie Paparazzi zrobił też zdjęcie całej grupy, tzn. tych, co się stawili na przystani – było nas 12, więc całkiem nieźle.

W czwartek, 11 czerwca przejechaliśmy tzw. Pętlą jez. Rudnickiego Dolnego, trochę ją wydłużając, by dojechać do Zgorzałego. Chciałam odnaleźć z ciekawości naszą kwaterę agroturystyczną z wczasów w 2004 r.. I odnaleźliśmy ja – u p. Parackiej, która trochę się zmieniła, myślę że na korzyść – zeszczuplała, obcięła włosy, ale dalej uprawia truskawkowe pola i wynajmuje pokoje. Pogadaliśmy trochę, zapraszała nas na kawe, ale w dobie pandemii… podziękowaliśmy i wrócili na trasę. Nuda – znowu malownicze widoki, zadbane wioski i piękna świeża zieleń. Wieczorem krótkie zebranie Zarządu Ondraszka na bazie opóźniło nieco zaplanowane śpiewy. Do blisko 22 jednak pośpiewaliśmy, a potem szybko na kwaterę wypocząć, bo... my z Unisono przenosimy się jutro z rana do Gdańska na drugi tydzień naszych wędrówek po Pomorzu i Kaszubach, mojej opowieści z eskapady pod znakiem koronowirusa będzie więc część druga.

Dalsze dni niezlotu opisze zapewne Rechtór, który tu ściągnął z Jasią i Beatą Szarzec wczoraj wieczorem, ja więc kończę swą opowieść, można obejrzeć szczegóły na zdjęciach – co niniejszym polecam.

 

[GALERIA ZDJĘĆ - Czorno i Unisono]

 

Ala - Czorno