Rozpoczęcie XXXIX. sezonu kolarskiego

Rechtór

4.04.2005

Temat podany w kalendarium imprez nieco uszczegółowiliśmy, gdyż kierując się nurtem Olzy postanowiliśmy prześledzić bieg jednego z jej dopływów, który podobnie jak Olza, wypływa po stronie polskiej, częściowo płynie stroną czeską a w końcowym biegu jest rzeką graniczną. Obiektem naszego zainteresowania była tym razem....rzeka Piotrówka.

Odzew na nasze zaproszenie przeszedł najśmielsze oczekiwania, gdyż zjawiło się aż 65 turystów-kolarzy w wieku od najmłodszej młodzieży do najstarszych seniorów. Ucieszył nas udział kolarzy z Zaolzia z klubu "KAPAROT" tj. Karwińskiej Partii Rowerowo-Turystycznej z Karwiny, PTTS z Cz.Cieszyna oraz dużej grupy z TKK "Wiercipięta " z Jastrzębia. Było również sporo naszych Ondraszków oraz sympatyków jazdy na "kole". Wszystkich przybyłych przywitaliśmy gromkim "Witómy was" i długą kawalkadą ruszyliśmy do Zamarsk. Tutaj, przy źródle Piotrówki ujętym w zbiornik wodny, nastąpił właściwy start do wyprawy przez Hażlach, Kończyce Wielkie dotarliśmy na dłuższy popas do "Strusiolandu" w Kończycach Małych. Tu też spotkaliśmy peletonik z bardzo znanego klubu "Wandus" z Żor, którzy również skorzystali z naszego zaproszenia, jednak podążali w przeciwnym kierunku. Jadąc wzdłuż coraz bardziej meandrującej rzeczki docieramy do Zebrzydowic i później do granicznych Marklowic Górnych. W tym miejscu nasza topniejąca grupa jeszcze raz się podzieliła i dalej śladami czeskiej Petruvky podążyło tylko kilkanaście osób.

Pierwsze zaskoczenie przeżyliśmy w Marklowicach Dolnych, gdzie śledziliśmy skomplikowany przebieg linii granicznej ustalonej w 1920r. Następny etap wyprawy to Petrovice, gdzie linia graniczna zaczyna naśladować meandrującą Petruvkę, która stała się już sporą rzeczką. Jak sądzę, po naniesionych w zakolach stertach gałęzi, na pewno niejednokrotnie pokazała swe groźne oblicze w czasie powodzi. Dziś jednak w leniwie płynących wodach z wyraźną radością pluskały się dzikie kaczki.

Mijając przejście graniczne w Gołkowicach docieramy do miejsca, gdzie Piotrówka - Petruvka po przebyciu 31 km łączy się z Olzą, która z kolei po kilkunastu kilometrach wpada do Odry. Czujemy się jak odkrywcy przemierzając od początku do końca ten jeden z większych z pośród 49 dopływów Olzy. Zmęczeni, lecz zadowoleni docieramy w godzinach wieczornych do Cieszyna po przejechaniu przeszło 70 kilometrów. Należy dodać, że dotarliśmy tutaj dzięki kol. W. Zmełtemu, który prowadził wyprawę po stronie polskiej oraz kol. K. Fukale z Karwiny, który był naszym przewodnikiem po stronie czeskiej.